Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mój dom. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mój dom. Pokaż wszystkie posty

sobota, 24 lipca 2010

Stół

Mieliśmy stół jak ziemia.


Mamy stół jak niebo.

Miałam zamiar pomalować go na ten sam kolor co TO KRZESŁOI pomalowałam. Po 15 minutach moja ręka z pędzlem powędrowała do puszki z niebieską farbą. Nogi stołu pozostały w kolorze złamanej bieli.
Przyzwyczajam się.


Dziękuję za to, że zaglądacie, dopingujecie do działania, każde słowo się liczy.
Pozdrawiam

środa, 16 czerwca 2010

A może krzesło

Wielbicielką białego nigdy nie byłam i nie jestem. W moim domu są kolorowe ściany, meble, dodatki. Ale ostatnio naoglądałam się przepięknych zdjęć na blogu " Z potrzeby piękna" i tak się napatrzyłam, nagapiłam, zagapiłam, ponatychałam, że sobie postanowiłam trochę rozjaśnić otoczenie. Na białe ściany póki co się nie zdecyduję, więc na pierwszy rzut poszło "moje" krzesło. Nie zrobiłam zdjęcia "przed" i żałuję, wiedziałam, że będę żałować....jak już wytachałam krzesło na podwórko, to nie chciało mi się biec po aparat, bo strasznie chciałam już zacząć malować ( tu wyszła moja niecierpliwość). Krzesło wcześniej było ciemnobrązowe, na oparciu obite bordową nibyskórą. Siedzisko zrobione było z wielkiej gąbkowej poduchy w kolorze ciemnozielonym. Ogólnie, nic ciekawego. Pomalowałam, poszydełkowałam i efekt jak dla mnie zadowalający. Siedzisko zrobiłam z desek (wyrzynarka w moich rękach !!) Trochę poprzecierałam papierem ściernym, resztę poprzeciera życie...
Co następne pójdzie pod pędzel?? stawiam na stół :))


:)
Pozdrawiam i za wszystkie odwiedziny dziękuję,

P.S. Na koniec znalazłam zdjęcie fotela....z potarganą zawartością....ale podgląd jest :)
papa

poniedziałek, 20 kwietnia 2009

Kuchenne tajemnice

Fragmenty z mojej kuchni.
Wprowadzając się do tego domu byliśmy beztroscy, twórczy i pełni zapału. Dom spadł nam z nieba, miał ściany, podłogi i dach. I to było wszystko. Wystarczyło. Przybyliśmy z łóżkiem, szafą i dwoma kotami. Oprócz tego byliśmy "bez grosza przy duszy" a jakoś trzeba było się urządzić, z tej mieszanki powstały pomysły, które służą nam do dziś, a mija sześć lat odkąd tu mieszkamy.
Nie chcieliśmy mieć zlewu, było nam szkoda miejsca na blacie, a poza tym taki zlew to nic pięknego. Zamiast zlewu mamy glinianą donicę ( pomysł męża mojego). Służy nam dzielnie, choć zmywanie w niej wymaga pewnej wprawy i umiejętności.


W tle mozaika z kwiatami, moimi rękoma wykonana, sama tłukłam i sama przyklejałam kafelki (oczywiście bez męża by się nie obyło-pokazał jak)

Ociekacz na sztućce to doniczka z Bolesławca, wcześniej za ociekacz służyło wiaderko z podziurkowanym dnem ale się wysłużyło więc zrobiłam podmiankę.

"Wieszak" na kubki zrobiliśmy ze skrzynki po winach. Tego wina nie dane nam było skosztować, skrzynka została wydobyta z okolicy przy śmietnikowej, za sklepem z winami. Długo się czaiłyśmy z koleżanką z pracy, żeby pozbierać dobra powystawiane pod tym śmietnikiem. Dzięki temu stałam się dumną posiadaczką kilku skrzynek po winie, które przerobiliśmy na szuflady kuchenne i ten oto wieszak kubkowy. W wersji początkowej było miejsce na sześć kubków, jak rodzina się powiększyła to i kubków przybyło, wedle potrzeb trzeba było wieszaczków dorobić.



Wieszaczki na kubki zrobione są z gałązek o odpowiednim kształcie i grubości.

Ciąg dalszy nastąpi wkrótce.
Pozdrawiam serdecznie.