Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gadanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gadanie. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 12 października 2009

Bromuszki


Broszki kojarzyły mi się zawsze z przestarzałą, staroświecką biżuterią. Myślałam, że kompletnie wyszły z użycia, widać bardzo się myliłam. Nowoczesna broszka jest bardzo interesująca, zmienia charakter ubrania, torby. Może przybierać niesamowite kształty, formy. Cudne filcowe kwiaty, szydełkowe, koliste, futrzaste. Nie wiem jak wy, ja dałam się przekonać. W mojej wersji można przypiąć sobie kota, a jak znudzi się kot, to można przypiąć sobie muszkę :)




**********************************************************************************

Kilka dni temu dostałam maila od mamy Grzesia z prośbą o pomoc. Grześ ma 6 lat i choruje na autyzm, potrzebne są pieniążki na rehabilitację. Jeżeli ktoś chce pomóc, może przekazać własnoręcznie zrobione przedmioty , które zostaną wylicytowane na Allegro.
Tu jest link do aukcji:
http://www.allegro.pl/show_user_auctions.php?uid=1723800


a tu jest strona, której można dowiedzieć się więcej:

http://www.grzesiek.prof4.pl/

Ja też postaram się coś przekazać na aukcję w najbliższym czasie.
***********************************************************************

Dostałam też przesympatyczne wyróżnienie od Kiciuli, bardzo dziękuję !!!

Ostatnio dostało mi się kilka wyróżnień. Nie przekazałam ich dalej, jak nakazuje tradycja, z jednego bardzo prostego powodu. Nie lubię i nie chcę używać tego zdania, ale w tym przypadku to czysta prawda-najzwyczajniej w świecie NIE MAM CZASU. Przepraszam, że nie przekażę indywidualnie, puszczam w świat wszystkie otrzymane wyróżnienia- łapcie, kto chętny i kto tworzy z głębi duszy i odnajduje w tym radość, ten jak najbardziej zasługuje na wszystkie wyróżnienia świata.
Pozdrawiam, dziękuję za komentarze, za to że zostawiacie ślad swojej obecności tutaj.

poniedziałek, 17 sierpnia 2009

Wróciłam

Jestem. Wróciłam. Wyjazd udany, choć do wypoczynkowych nie należał. Wakacje z dwójką dzieci to ciężka harówka. Najważniejsze, że nawdychałyśmy się morza, piasku i wiatru. Było cudnie.

Odebrałam przesyłkę z poczty, w ostatniej chwili, czekała na mnie tak długo, że już chcieli ją odesłać z powrotem. Dotarł do mnie pachnący woreczek od Roszpunki. DZIĘKUJĘ Gosiu, pachnidło już ma swoje miejsce w szafie.

Wasze komentarze pierogowe bardzo mnie rozbawiły, do głowy by mi nie przyszło, że wyglądają na prawdziwe, znaczy dobrą robotę zrobiłam ha ha. Dziękuję za wszystkie miłe słowa.

W czasie mojej nieobecności dostało mi się kilka wyróżnień. Peniniu, Auliku, Kiciula i Inno, z całego serca wam dziękuję za docenienie mojej radosnej "twórczości".

Powoli wracam do siebie, muszę się ogarnąć i wrócić do codziennego rytmu i dłubaninki mojej. A mam co robić, dwa tygodnie bez szydełka to kupa czasu, ale było mi to potrzebne.....a teraz z nowymi siłami.....jak już odpocznę po wyjeżdzie :DDD, zabieram się do pracy.

Pozdrawiam serdecznie i dziękuję, że tu do mnie wpadacie.

poniedziałek, 20 kwietnia 2009

Kuchenne tajemnice

Fragmenty z mojej kuchni.
Wprowadzając się do tego domu byliśmy beztroscy, twórczy i pełni zapału. Dom spadł nam z nieba, miał ściany, podłogi i dach. I to było wszystko. Wystarczyło. Przybyliśmy z łóżkiem, szafą i dwoma kotami. Oprócz tego byliśmy "bez grosza przy duszy" a jakoś trzeba było się urządzić, z tej mieszanki powstały pomysły, które służą nam do dziś, a mija sześć lat odkąd tu mieszkamy.
Nie chcieliśmy mieć zlewu, było nam szkoda miejsca na blacie, a poza tym taki zlew to nic pięknego. Zamiast zlewu mamy glinianą donicę ( pomysł męża mojego). Służy nam dzielnie, choć zmywanie w niej wymaga pewnej wprawy i umiejętności.


W tle mozaika z kwiatami, moimi rękoma wykonana, sama tłukłam i sama przyklejałam kafelki (oczywiście bez męża by się nie obyło-pokazał jak)

Ociekacz na sztućce to doniczka z Bolesławca, wcześniej za ociekacz służyło wiaderko z podziurkowanym dnem ale się wysłużyło więc zrobiłam podmiankę.

"Wieszak" na kubki zrobiliśmy ze skrzynki po winach. Tego wina nie dane nam było skosztować, skrzynka została wydobyta z okolicy przy śmietnikowej, za sklepem z winami. Długo się czaiłyśmy z koleżanką z pracy, żeby pozbierać dobra powystawiane pod tym śmietnikiem. Dzięki temu stałam się dumną posiadaczką kilku skrzynek po winie, które przerobiliśmy na szuflady kuchenne i ten oto wieszak kubkowy. W wersji początkowej było miejsce na sześć kubków, jak rodzina się powiększyła to i kubków przybyło, wedle potrzeb trzeba było wieszaczków dorobić.



Wieszaczki na kubki zrobione są z gałązek o odpowiednim kształcie i grubości.

Ciąg dalszy nastąpi wkrótce.
Pozdrawiam serdecznie.