Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zabawki dla moich dzieci. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zabawki dla moich dzieci. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 18 listopada 2010

Baba prototypowa

....a właściwie już dwie, prototypowa i pasiasta- młodsza siostra. Matrioszkę mam i ja.
Prototypowa dziś rano o mało głowy nie straciła, tak była rozrywana przez córki moje. Dumna jestem- bynajmniej z powodu ich zachowania, ale dlatego, że baba takie pożądanie wzbudziła. To i druga powstać musiała musowo-natychmiastowo.


W najbliższą niedzielę, 21 listopada kolejna Rękodzielnica w Śnie Pszczoły na warszawskiej Pradze. I ja tam będę między 14 a 18. Zapraszam.

Jeszcze przez dwa dni można zapisywać się na moje cukierki sklepowe.

Dziękuję za odwiedziny i lecę dalej kolorować rzeczywistość. Pozdrawiam.

poniedziałek, 26 lipca 2010

Na wakacje ruszamy hurra !! hurra !!

Mamy piłki

 

Mamy kwiatowe broszki

Możemy zmykać na wakacje....tylko gdzie ta piękna pogoda???

Z nadzieją na bezdeszczowe wakacje, jadę pomoczyć swe wdzięki w polskim morzu.
Pozdrawiam serdecznie i dziękuję nieustannie za Wasze przemiłe słowa.

poniedziałek, 25 stycznia 2010

Domek dla skrzatów (misiów)

Dziś się chwalę na całego :) bo dumna jestem z mojego "dzieła" niesamowicie :). Od jakiegoś czasu pozostawało w strefie marzeń, nie wiedziałam, jak się do tego zabrać i od czego zacząć szycie. Nadszedł czas, że dojrzało i powstało. ( ale to wszystko brzmi hehe).
Marzyłam o domku dla lalek, ale moje dzieci lalkami się nie bawią, więc po co nam? Oczywiście, w domku może mieszkać ktoś inny-kot, miś lub królik. Czemu nie? Odpowiedni byłby taki domek:

(tak, ukradłam to z zdjęcie, ale w dobrej wierze, stawiam ten domek za swój wzór :). Po więcej zdjęć tego cudnego domku zajrzyjcie koniecznie do CUB@ LIBRE !!!!!, to jej dzieło.
Jednak uszycie jego jest ponad moje możliwości.
Drugą inspiracją były  prace COCOONDESIGN (zajrzyjcie koniecznie zobaczcie, co ta dziewczyna potrafi), a szczególnie to:

Z połączenia wyszło MOJE:
Myślałam, że szycie zajmie mi miesiąc, szczególnie, że planowałam szyć w tak zwanym międzyczasie, pomiędzy innymi zaplanowanymi działaniami. Tak, tylko, że jak coś już zacznę realizować z tych moich wymarzonych, to znikam dla świata i dłubię, nie mogąc się oderwać. W ten sposób zajęło mi to kilka wieczorów.
Dziewczynki moje już w trakcie szycia się bawiły- ja szyłam drzewo na górze, one bawiły się w norce. Jako mieszkańców wymyśliłam sobie skrzaty, najlepiej mi pasowały do tej leśnej okolicy. Maja stanowczo zaprotestowała i wprowadziła do norki misia polarnego (!). Nie było mowy o żadnym krasnalu. Trudno.
Wszystko uszyte jest całkowicie ręcznie- ręce  poorane  miałam, jakbym walkę z kotem stoczyła, ba, z tygrysem nawet....
Użyte materiały to: mój stary polar i sweter, polar dziecka, czapka wełniana, sweter wyjęty z szafy męża...,stara koszulka, resztki materiałów, filcowa wkładka do buta, filc, guziki i włóczka.
Cała konstrukcja jest miękka i lekka, wypełniona wypychaczem, którego używam do kotów. Dzięki temu dziewczyny nie mają problemu z przenoszeniem całości, pomimo dosyć dużych rozmiarów: podstawa ma 50 x 35 cm, a wysokość to 40 cm.
Nie chciałam przesadzić  z ilością szczegółów, żeby zostawić pole dla wyobraźni dzieci. Mogą zbierać szyszki i kasztany, mają "kamienie" do układania i przenoszenia. W drzewie mieszkają pszczoły, do których miś chodzi po miodek:) Spod korzeni drzewa wypływa strumyk...
Przyznam się, że uwielbiam przetwarzać rzeczy, które już wydają się niepotrzebne i nieużyteczne. Nadawanie im drugiego życia to całkiem fajna sprawa.
Jeszcze trochę zdjęć:









Na końcu dziecko w akcji...

*****************************************************************************

Z aktualności to w PIKININI można już kupić moje wyroby. Dodałam też nowe bromuszki do WYLĘGARNI, i galerii UNIKALNI, bo okazało się , że cieszą się powodzeniem, co mnie cieszy również.

****************************************************************************
Bardzo dziękuję za wszystkie odwiedziny i komentarze i za wyróżnienia, którymi mnie obdarzacie: DZIĘKUJĘ cub@ libre, DZIĘKUJĘ Sajo

Pozdrawiam ciepło, u mnie za oknem "tylko" -13.stopni.


czwartek, 4 czerwca 2009

Torby z kotami i wyróżnienie


Nareszcie zrealizowałam projekt, który od dawna siedzi w mojej głowie. "Poluję" na rysunki Mai, które mogłabym uszyć. Ostatnio nic się nie trafiło, coby mi pod pasowało, więc sięgnęłam po starsze rysunki które pokazywałam w TYM poście. Są to dwa cudne koty, moje ulubione. Na początku miały to być obrazki na ścianę, ale wymyśliłam, że może torby byłyby fajniejsze i trafiłam w dziesiątkę !! Dziewczyny zachwycone, mama też, pełna satysfakcja. Koty są z filcu, torby z grubego sztruksu, proste, bez zapięcia (jak będzie potrzeba, to wszyję suwak albo coś innego), w środku mają dodatkową kieszonkę. Spieszyłam się, pierwszą uszyłam dla Mai, a jak Milena zobaczyła to tuptała przy maszynie z niecierpliwością... Od razu zapakowały je po brzegi "najbardziej niezbędnymi rzeczami" (ech kobitki ...) i prezentowały się po całym domu i okolicy.








Fotki nie najlepsze, trochę niedoostrzone ale to wina tych czarnych chmur, co zabierały dziś całe światło, a modelki niecierpliwe. Prezentowanie torby zawieszonej na głowie ? mhh, czemu nie :)

******************************************************************************
Dostało mi się (znowu!!!) wyróżnienie od cudnych dziewczyn: Penini i Rachel. Dziękuję!!!! W sumie to nie moja zasługa tylko moich kotów :)

Wybaczcie, że dziś nie przekażę dalej tego wyróżnienia, mózg mi już paruje, nie mam siły, po prostu.

Pozdrawiam

czwartek, 14 maja 2009

W moim magicznym domku.....

Domek dla dzieci powstał we wrześniu ubiegłego roku. W całości zrobiony jest z materiałów z odzysku. Kiedy Mąż przywiózł do domu sterty desek i płyty w serduszka, oboje wiedzieliśmy, co z tego powstanie. Mąż się śmieje, że zbudowałam domek dla siebie i ma rację, to prawda, że to trochę swoje marzenie spełniłam.
Tak wyglądał w ostatecznej wersji "budowlanej".


Udało mi się go pomalować, po trochu, malowałam farbami olejnymi, więc bałam się, że jak dzieci się poprzyklejają to nigdy ich nie domyję....ale nie było źle, obyło się bez szczoty ryżowej. Na dzień dzisiejszy uznaję go za skończony, jest w takim momencie, w którym boję się dodać cokolwiek, żeby nie przesadzić, więc zostawiam tak jak jest. Zostało mi urządzenie go w środku, jednak na razie nie mam pomysłu. Jest wszystko to, co potrzebne do zabawy- ławka do siedzenia, stolik , siedzenia z pieńków i półki....no i firanka w misie. Na resztę przyjdzie odpowiedni czas.









Urządzamy w nim przyjęcia, z herbatką i babkami z piasku. Domek jest na tyle duży, że spokojnie może w nim usiąść osoba dorosła. Cieszę się , że udało mi się zrealizować ten pomysł. Maja była zachwycona, a to najważniejsze.

wtorek, 14 kwietnia 2009

Czas na herbatkę


Pomysł na komplet do herbaty (lub kawy) zaczerpnęłam ze sklepu Mahar Drygoods (polecam, jest na co popatrzeć, jak ktoś lubi ręcznie robione, oryginalne rzeczy dla dzieci). Wydziergany jest na szydełku, w środku obszyty polarem, wzorek tulipanowy jest z filcu, wyszywany kordonkiem.
W skład wchodzą dwie filiżanki i dwa talerzyki, dzbanek, cukiernica z łyżeczką, półmisek z ciasteczkami, do wyboru są ciasteczka owsiane lub z czekoladą.







Milenka skusiła się na małe przyjęcie.






Najbardziej cieszy mnie to, że moje dziewczynki bawią się tym kompletem, bardzo im się spodobał. Będę musiała dorobić więcej filiżanek i talerzyków, żeby mogły zaprosić gości na przyjęcie.

środa, 18 lutego 2009

Galuś i Koluś

Wiem, wiem, jestem monotonna z tymi kotami. Wybaczcie, nic na to nie poradzę. Co pomysł to kot. Obawiam się, że wpadłam w koci szał i narazie mi nie przechodzi. Wcale. Wprost przeciwnie.
Chodziło mi po głowie coś dużego, znalazłam inspirację TU.
A oto efekt:



Duży, zwany Galusiem (przez Maję) ma 80 cm., lubi pomidorową i czytanie książek. Mały, zwany Kolusiem (także Maja) ma 60 cm i nie chce być gorszy od dużego, naśladuje go we wszystkim. Rozdzielone zostały między dzieci według wzrostu.
Narysowałam je kredą bezpośrednio na materiale, więc powstały zupełnie "na żywca".
Na pewno powstaną następne, bo zakochałam się w nich okrutnie, wierzcie mi- bosko się do nich przytulać.
Podobno wczoraj był Dzień Kota. I Ja o tym NIE WIEDZIAŁAM!!!!
Z tej okazji wszystkim sierściuchom toast z mleka wznoszę.
Pozdrawiam zimowo.Oj i śnieżnie.